Widać jak czasem słychać:)

05 Sty

Fajne… Czasami tak wygląda to, co słyszymy:))

Facebook – coś tu śmierdzi…

23 Gru

…:) czyli nie tylko ja mam jakąś „schizę” z facebookiem:))

Facebook – lep na muchy, czy szpiegowska (auto)kartoteka?

28 Lip

Nigdy nie czułem się dobrze „na facebook’u”, ale to moja przypadłość – na wszystkich „społecznościówkach” jestem raczej z ciekawości i z obawy, że jeśli tam nie będę, to coś mnie ominie, a nie ze szczerej chęci bycia tam i chęci dzielenia się każdą pierdołą lub nawet czymś istotnym;) – taką mam przypadłość, że jak już siądę przed monitorem z zamiarem wpisania czegokolwiek lub z zamiarem jakiegokolwiek dania znaku życia, wklejenia fotki, napisania komentarza itd. to 3s później już włącza mi się „autokrytyk” i jest dla mnie jasne, że to co mam zamiar wykonać to pierdoła jakaś (zawracanie głowy, co kogo to obchodzić może?), a nawet jak już nie „pierdoła”, a rzecz ważna (:), to po co pisać o tym, jeśli już gdzieś widziałem w sieci podobny komentarz, podobny sposób myślenia o tej sprawie – po co to wszystko powielać (?) – no, taka ułomność…
Ale…! nie o tym miałem pisać. Mimo wzięcia pod uwagę tej ułomności mojej, muszę stwierdzić, że Facebook jako zjawisko socjologiczne (nie tylko biznesowe, bo tu, to tylko zazdrość, a nie niepokój:) niepokoi mnie bardziej niż pozostałe tego typu przedsięwzięcia. Od jakiegoś czasu za każdym razem gdy pomyślę o Facebooku przychodzi mi na myśl kartoteka, a wręcz teczka. I to teczka jakichś nieokreślonych służb specjalnych…

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wszyscy piszemy na siebie donosy, sami prowadzimy teczkę, szpiegujemy siebie i swoich znajomych. Od momentu wprowadzenia osi czasu jestem niemal pewien, że to tak wygląda(!) Ale nie do końca wiem, jak zostaliśmy w to wciągnięci. Facebook działa jak lep (na muchy) – nikt mi nie karze tam być, teoretycznie mogę się w każdej chwili ewakuować z „fejsa”, a jednak tego nie robię, bo… bo coś mnie ominie (?), bo to już jest część rzeczywistości, z której trudno zrezygnować – tak mi się przynajmniej wydaje. Z drugiej strony, czy rzeczywiście wszyscy użytkownicy Facebooka, mają tak wielką ochotę archiwizować wszystkie szczegóły ze swojego życia w formie ogólnodostępnego pamiętnika, a raczej KARTOTEKI:))?? …to raczej nie jest główny powód uczestniczenia w przedsięwzięciu zwanym Facebook, ale mimo to, w jakiś czarodziejski sposób facebook jest kartoteką, teczką.
Na codzień to tylko kilka informacji, parę fotek dla grona znajomych, ale po paru miesiącach, latach to olbrzymia teka z danymi, dostępna nie tylko dla znajomych.
To oczywiście świetny pomysł na biznes – sprytnie pomyślany, przyciągający i wciągający ludzi sposób na zarabianie pieniędzy – taki lep – bardzo skuteczny i wydajny. Ale jest też Facebook chyba największą, globalną kartoteką. Kartoteka ta prowadzi się jakby sama i zawiera olbrzymią ilość informacji i to informacji bardzo szczegółowych i intymnych.
Zakładając nawet dobrą wolę szefów Facebooka (;), trudno mi sobie wyobrazić jak nadstawiają głowę w obronie prywatności kogokolwiek, gdy zgłaszają się do nich „smutni panowie” w okularach z „prośbą o udostępnienie informacji na temat pana X”:)))
Swoją drogą nie wierzę, że „smutni panowie” nie korzystają z tych danych już dzisiaj, a my piszemy, wklejamy, opisujemy segregujemy (na „osi czasu”) – zapieprzamy ile wlezie żeby jak najbardziej ułatwić życie wszelkiej maści „smutnym panom”… m a s a k r a (lekka:).

ps. mimo tego co napisałem jeszcze dzisiaj się nie wypiszę z Facebook’a – dlaczego? bo już jest za późno – moje dane po usunięciu profilu i tak zostają w archiwum:( – ugrzązłem jak mucha w g….e:) – na szczęście nie jestem w tej mazi sam…

Tragedia w Oslo… WP i facebook

23 Lip

Oslo-tragedia-facebook-reklamy

 
Tragedia ludzi w Oslo, masakra – ale WP umieszcza obok zdjęć reklamy (?) i przycisk „lubię to” ?!?!? – chyba da się tak zorganizować portal taki jak WP, aby nie umieszczać reklam na podstronach z takimi materiałami, no i chyba przydałby się jakiś dodatkowy „przycisk” na facebooku, bo przycisk „lubię to” obok tego zdjęcia to chyba przegięcie…
Piszę o tym, bo nie jestem już pewien, czy to jest oczywiste przegięcie, czy tylko mi się tak wydaje?
Oczywiście nie uwzględniłem ludzi z „odmiennym gustem”, ludzi, którzy lubią zamachy terrorystyczne i lubią oglądać zdjęcia ofiar tych akcji. Biorąc pod uwagę tę „odmienność gustu” to oglądanie takiego zdjęcia to rzeczywiście zabawa, a wtedy reklamy są na miejscu i przycisk „lubię to” oczywiście jak najbardziej również… :/

Problem nie dotyczy tylko WP i Facebooka, ale czuję, że przesuwamy wspólnie kolejną granicę. Dzisiaj już mnie nie drażni, tak mocno jak kilka lat temu, emitowanie reklam w przerwach w relacjach z takich zdarzeń w TV, ale jeszcze mnie drażni umieszczanie reklam, przycisku „lubię to” i fotografii ofiar zamachu na tej samej podstronie. Obawiam się, że dzięki temu, że wszyscy zgadzamy się na takie postępowanie za parę miesięcy stanie się to normą i przestanie nas drażnić.

Może już jest to normą? – a drażni już tylko mnie?

o filmowaniu i o tym jak się starałem…

08 Lip

W przeddzień urlopu zostałem poproszony, aby nakręcić krótki film o domu z ogrodem, który chcą sprzedać nasi wakacyjni gospodarze. No, taki pomysł – dom dosyć drogi, to zamiast zdjęć – film.

Ja niedawno kupiłem lustrzankę… z opcją kręcenia filmów w HD – tadam!… :) – po krótkim namyśle (ok. 0,023s) zgodziłem się. Już widziałem te wspaniałe kadry w rozdzielczości 1920×1080:) Miałem statyw:) – czegóż chcieć więcej.
…jak ja się starałem, jak walczyłem, jak mi zależało żeby ten film wyszedł, no… prawie profesjonalnie. Niestety. Statyw i lustrzanka średniej klasy nie wystarczy. Zabrakło świadomości barwy, porządnego statywu (!), momentami ostrości… Zbyt wiele szwenków i to nieprecyzyjnych, a właściwie byle jakich. Krótko mówiąc zabrakło doświadczenia i wiedzy na etapie zdjęciowym i montażowym. To tyle samobiczowania:)

Profesjonalizmu jest w tym filmie niewiele, ale widać, że się starałem:| – dlatego umieściłem go na Youtubie:) – może ktoś chce kupić dom na południowym wybrzeżu Portugalii?

Eliot Paulina Sumner – I Blame Coco

17 Mar



Nie znałem tej „panny” i nigdy wcześniej nie słyszałem. Trzeba przyznać, że daje radę.

Bastaz – kulisy produkcji nowej płyty:)

20 Lut

Bastaz uwieczniony przy okazji nagrań.
Film zrobiony po „partyzancku” (brak światła i ostrości:)), ale niewątpliwie jego zaletą jest jego wartość dokumentalna…
Pożyczony podkład.
Tytuł numeru: „Sektor prywatny”, album: „Przepowiednie”.
Na dzień 19.02.2011 to absolutna prapremiera:)

Halloween – fajne, czy nie fajne?

31 Paź

Halloween, Hallowe’en – zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach nocą 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Odniesienia do Halloween są często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej.

…Halloween wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain. Ponad 2 tys. lat temu w ten dzień żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych. Celtowie wierzyli, iż w dzień Samhain zacierała się granica między zaświatami a światem ludzi żyjących, zaś duchom, zarówno złym jak i dobrym, łatwiej było się przedostać do świata żywych. [źródłó: Wikipedia]

Dla mnie Halloween jest dziwne, obce i zbędne. Nie wiem, czy wiązanie go z kultem szatana (noc z 31 października na 1 listopada jest jakaś szczególna również dla satanistów) nie jest przesadą. Pomijam również jego skomercjalizowanie.

Nie podoba mi się w Halloween „oswajanie śmierci poprzez jej ośmieszanie”. Pójście na łatwiznę na skalę masową. Po co dochodzić prawdy? Po co się bać? Po co próbować zrozumieć? – można przecież się tym bawić. Przez jeden dzień w roku powygłupiać się z rzeczy, o których boimy się myśleć, nie chcemy myśleć albo nie mamy czasu myśleć, a przy okazji dzieciaki mają zabawę i też są jakoś tak mniej dociekliwe w kwestii trudnego i nieuniknionego tematu… śmierci.

Dlatego nie lubię Halloween… bardziej niż „walentynek” :)

Założył okulary, zamilkł i prawie wygrał…

29 Wrz

[Nie usuwam tego, chociaż powinienem. Zostawię to ku przestrodze. Po pięciu latach uważam, że PO to jeszcze większe łajdaki niż PIS:( ] – 28.XII.2015

Nie wiem jak to się stało, że już po raz trzeci piszę o polityce. Do wpisów ciągle prowokuje mnie postać pana J. Kaczyńskiego. Jak nie trudno się domyślić nie jestem jego fanem. Ja się go boję. Zastanawiałem się, czy nie uległem jakiejś antyPISowskiej kampanii medialnej, lub jakiejś innej presji na mój przyrząd do myślenia. Owszem, zazwyczaj cieszę się, gdy słyszę jakieś krytyczne uwagi wobec tego pana, ale wtedy to jest radość. Strach pojawia się tylko wtedy, gdy otrzymuję informacje bezpośrednie od pana J.K. Polecam wywiad z panem J.K. w Newsweek’u z 27.09.2010. Oto kilka cytatów (uprzedzam, że wyrwane z kontekstu brzmią jeszcze straszniej):

Nigdy nie uchylałem się od odpowiedzialności za kampanie wyborcze czy jakiekolwiek polityczne działania partii. Ale tym razem się uchylam. Byłem w takim stanie, że – uczciwie mówiąc – to za mnie wymyślano tę kampanię.

– mimo „niedyspozycji” startował i prawie został głową państwa :/ – jak sam mówi: nieświadomie (?)

na pytanie: kto wymyślił tę kampanię?

Sztab. Dokładnie jego część. Ja byłem w potwornym szoku po śmierci brata – nic gorszego w życiu nie mogło mnie spotkać. Musiałem brać bardzo silne leki uspokajające, co też miało swoje skutki. Już
10 kwietnia, dosłownie w godzinę po katastrofie, dostałem w szpitalu takie środki. Ja nigdy w życiu przedtem podobnych leków nie brałem, w związku z tym zadziałały na mnie niezwykle silnie.

– mimo takiego stanu wystartował w wyborach i prawie został prezydentem :/

na pytanie: Dlaczego zatem zdecydował się pan kandydować w takim stanie?

Z mojego rozumowania i z badań wynikało, że to najlepsze wyjście dla partii. Inne kandydatury byłyby gorsze i mogłoby się skończyć tym, że tragedia smoleńska doprowadziłaby w konsekwencji do ciężkiego kryzysu w Prawie i Sprawiedliwości. A tego mój brat, który był – można to tak określić – fundatorem tej partii, na pewno by sobie nie życzył. Dla Polski kryzys jedynej realnej opozycji byłby bardzo szkodliwy.

…jestem bardzo ciekawy jak w takim stanie, który sam opisuje, przebiegało jego rozumowanie (?)

Nie wypada mi przytaczać więcej cytatów. Najchętniej wkleiłbym tu cały artykuł. Niemal każda odpowiedź pana J.K. jest „interesująca” – polecam.

Pytanie brzmi: kiedy pan J.K. kłamie. a kiedy mówi prawdę? Kiedy jest „na lekach” i na jakich? a kiedy jest „czysty”? Najbezpieczniej byłoby, aby po każdej wypowiedzi podawał spis leków jakie zażył w ciągu 24 godzin – wtedy można by zdecydować czy to co mówi, ma wartość słów, z których kiedyś można go rozliczyć, czy to tylko „majaki w gorączce”.

Myślałem, że J.K. odniósł sukces w wyborach (z kilkunastu procent poparcia do prawie połowy (!) dzięki wykorzystaniu Katastrofy Smoleńskiej i zasad rządzących Public Relations, a okazało się, że to dzięki „pigułom”:)

(à propos: pamiętam, jak wiele osób miało za złe Władysławowi Bartoszewskiemu, że powiedział coś o „politycznej nekrofilii” w kontekście startu J.K. w wyborach. Sam pomyślałem wtedy, że to już trochę za mocno, ale z perspektywy 3 miesięcy, w kontekście przebiegu kampanii, akcji „wawel” i akcji „krzyż”, uważam. że W. Bartoszewski trafnie ocenił sytuację.)

Zawsze gdy J.K. mówi o tym co ma w głowie i co działa na jego głowę – boję się… Najgorsze jest to, że doprowadził do sytuacji, że boję się również gdy ktoś krytykuję Rząd, NAWET gdy ten ktoś ma rację (?!), bo wiem, że póki co, to przegrana Donalda Tuska oznacza wygraną J.K., a tego się boję. Szef najmocniejszej partii opozycyjnej doprowadził do tego, że boję się krytykować Rząd :) – no, taki jakiś chyba… paradoks.

Aż strach pomyśleć, że kiedyś J.K. znowu założy okulary, zamilknie, wchłonie jakieś tablety i… wygra wybory – tego byśmy nie chcieli:)

kondominium niemiecko-rosyjskie

13 Wrz

[Nie usuwam tego, chociaż powinienem. Zostawię to ku przestrodze. Po pięciu latach uważam, że PO to jeszcze większe łajdaki niż PIS:( ] – 28.XII.2015

Kondominium (z łac. con- = ‚współ-‚, dominium = ‚panowanie’) – kolonia zarządzana wspólnie przez dwa lub więcej państw-metropolii.

Taki status miały np. Nowe Hebrydy, które przed uzyskaniem niepodległości (jako Vanuatu) były wspólną posiadłością Wielkiej Brytanii i Francji. Inne kondominia to Canton i Enderbury- współwładanie Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, eksklawa Walvis Bay pod wspólną administracją RPA i Namibii. Oba już nie są posiadłościami kolonialnymi. Sudan stał się kondominium brytyjsko-egipskim po powstaniu Mahdiego.

W Europie kondominium francusko-hiszpańskim pozostaje nadal wysepka Isla de los Faisanes na granicznej rzece Bidassoa pod wspólnym zarządem władz miejskich Irun (Kraj Basków) i Hendaye (Francja).

[definicja pochodzi z Wikipedii]
 
*****************************************
 
 

Jarosław Kaczyński kilka dni temu stwierdził, że Polska to kondominium niemiecko-rosyjskie…

J. Kaczyński to w końcu były premier tegoż rzekomego kondominium, prezes największej opozycyjnej partii, niewiele brakowało, a dzięki „założeniu okularów” i „pogrążeniu się w kilkutygodniowym milczeniu” zostałby prezydentem tego kondominium – nie udało się. Od paru tygodni jest głównym podsycaczem „konfliktu o krzyż”. Pozbywa się ludzi z własnej partii, którzy niemal uczynili go prezydentem.  Z wyrachowaniem wykorzystuje pamięć swojego brata i legendę Solidarności z lat 80-tych do knucia, skłócania, straszenia, obrażania i oskarżania. To nietypowa taktyka polityczna, czy choroba psychiczna? Może tylko niedyspozycja spowodowana traumą po katastrofie? Niestety od traumy bliżej do choroby psychicznej niż do taktyki…

Chętnie zająłbym się krytyką PO i Prezydenta, bo jak zawsze jest co krytykować, ale trochę się boję… ciągle jedyną alternatywą jest Jarosław, a to dla mnie jest problem, bo nie wiem czy to jest choroba psychiczna czy taktyka.

…właściwie wiem, ale nie potrafię tego udowodnić, bo nie jestem psychiatrą:|

viRoos

sacrum i profanum… ale o co chodzi?