Archiwum kategorii: ‘niespodzianki’

Widać jak czasem słychać:)


05 Sty

Fajne… Czasami tak wygląda to, co słyszymy:))

Facebook – coś tu śmierdzi…


23 Gru

…:) czyli nie tylko ja mam jakąś „schizę” z facebookiem:))

o filmowaniu i o tym jak się starałem…


08 Lip

W przeddzień urlopu zostałem poproszony, aby nakręcić krótki film o domu z ogrodem, który chcą sprzedać nasi wakacyjni gospodarze. No, taki pomysł – dom dosyć drogi, to zamiast zdjęć – film.

Ja niedawno kupiłem lustrzankę… z opcją kręcenia filmów w HD – tadam!… 🙂 – po krótkim namyśle (ok. 0,023s) zgodziłem się. Już widziałem te wspaniałe kadry w rozdzielczości 1920×1080:) Miałem statyw:) – czegóż chcieć więcej.
…jak ja się starałem, jak walczyłem, jak mi zależało żeby ten film wyszedł, no… prawie profesjonalnie. Niestety. Statyw i lustrzanka średniej klasy nie wystarczy. Zabrakło świadomości barwy, porządnego statywu (!), momentami ostrości… Zbyt wiele szwenków i to nieprecyzyjnych, a właściwie byle jakich. Krótko mówiąc zabrakło doświadczenia i wiedzy na etapie zdjęciowym i montażowym. To tyle samobiczowania:)

Profesjonalizmu jest w tym filmie niewiele, ale widać, że się starałem:| – dlatego umieściłem go na Youtubie:) – może ktoś chce kupić dom na południowym wybrzeżu Portugalii?

Założył okulary, zamilkł i prawie wygrał…


29 Wrz

[Nie usuwam tego, chociaż powinienem. Zostawię to ku przestrodze. Po pięciu latach uważam, że PO to jeszcze większe łajdaki niż PIS:( ] – 28.XII.2015

Nie wiem jak to się stało, że już po raz trzeci piszę o polityce. Do wpisów ciągle prowokuje mnie postać pana J. Kaczyńskiego. Jak nie trudno się domyślić nie jestem jego fanem. Ja się go boję. Zastanawiałem się, czy nie uległem jakiejś antyPISowskiej kampanii medialnej, lub jakiejś innej presji na mój przyrząd do myślenia. Owszem, zazwyczaj cieszę się, gdy słyszę jakieś krytyczne uwagi wobec tego pana, ale wtedy to jest radość. Strach pojawia się tylko wtedy, gdy otrzymuję informacje bezpośrednie od pana J.K. Polecam wywiad z panem J.K. w Newsweek’u z 27.09.2010. Oto kilka cytatów (uprzedzam, że wyrwane z kontekstu brzmią jeszcze straszniej):

Nigdy nie uchylałem się od odpowiedzialności za kampanie wyborcze czy jakiekolwiek polityczne działania partii. Ale tym razem się uchylam. Byłem w takim stanie, że – uczciwie mówiąc – to za mnie wymyślano tę kampanię.

– mimo „niedyspozycji” startował i prawie został głową państwa :/ – jak sam mówi: nieświadomie (?)

na pytanie: kto wymyślił tę kampanię?

Sztab. Dokładnie jego część. Ja byłem w potwornym szoku po śmierci brata – nic gorszego w życiu nie mogło mnie spotkać. Musiałem brać bardzo silne leki uspokajające, co też miało swoje skutki. Już
10 kwietnia, dosłownie w godzinę po katastrofie, dostałem w szpitalu takie środki. Ja nigdy w życiu przedtem podobnych leków nie brałem, w związku z tym zadziałały na mnie niezwykle silnie.

– mimo takiego stanu wystartował w wyborach i prawie został prezydentem :/

na pytanie: Dlaczego zatem zdecydował się pan kandydować w takim stanie?

Z mojego rozumowania i z badań wynikało, że to najlepsze wyjście dla partii. Inne kandydatury byłyby gorsze i mogłoby się skończyć tym, że tragedia smoleńska doprowadziłaby w konsekwencji do ciężkiego kryzysu w Prawie i Sprawiedliwości. A tego mój brat, który był – można to tak określić – fundatorem tej partii, na pewno by sobie nie życzył. Dla Polski kryzys jedynej realnej opozycji byłby bardzo szkodliwy.

…jestem bardzo ciekawy jak w takim stanie, który sam opisuje, przebiegało jego rozumowanie (?)

Nie wypada mi przytaczać więcej cytatów. Najchętniej wkleiłbym tu cały artykuł. Niemal każda odpowiedź pana J.K. jest „interesująca” – polecam.

Pytanie brzmi: kiedy pan J.K. kłamie. a kiedy mówi prawdę? Kiedy jest „na lekach” i na jakich? a kiedy jest „czysty”? Najbezpieczniej byłoby, aby po każdej wypowiedzi podawał spis leków jakie zażył w ciągu 24 godzin – wtedy można by zdecydować czy to co mówi, ma wartość słów, z których kiedyś można go rozliczyć, czy to tylko „majaki w gorączce”.

Myślałem, że J.K. odniósł sukces w wyborach (z kilkunastu procent poparcia do prawie połowy (!) dzięki wykorzystaniu Katastrofy Smoleńskiej i zasad rządzących Public Relations, a okazało się, że to dzięki „pigułom”:)

(à propos: pamiętam, jak wiele osób miało za złe Władysławowi Bartoszewskiemu, że powiedział coś o „politycznej nekrofilii” w kontekście startu J.K. w wyborach. Sam pomyślałem wtedy, że to już trochę za mocno, ale z perspektywy 3 miesięcy, w kontekście przebiegu kampanii, akcji „wawel” i akcji „krzyż”, uważam. że W. Bartoszewski trafnie ocenił sytuację.)

Zawsze gdy J.K. mówi o tym co ma w głowie i co działa na jego głowę – boję się… Najgorsze jest to, że doprowadził do sytuacji, że boję się również gdy ktoś krytykuję Rząd, NAWET gdy ten ktoś ma rację (?!), bo wiem, że póki co, to przegrana Donalda Tuska oznacza wygraną J.K., a tego się boję. Szef najmocniejszej partii opozycyjnej doprowadził do tego, że boję się krytykować Rząd 🙂 – no, taki jakiś chyba… paradoks.

Aż strach pomyśleć, że kiedyś J.K. znowu założy okulary, zamilknie, wchłonie jakieś tablety i… wygra wybory – tego byśmy nie chcieli:)

kondominium niemiecko-rosyjskie


13 Wrz

[Nie usuwam tego, chociaż powinienem. Zostawię to ku przestrodze. Po pięciu latach uważam, że PO to jeszcze większe łajdaki niż PIS:( ] – 28.XII.2015

Kondominium (z łac. con- = ‚współ-‚, dominium = ‚panowanie’) – kolonia zarządzana wspólnie przez dwa lub więcej państw-metropolii.

Taki status miały np. Nowe Hebrydy, które przed uzyskaniem niepodległości (jako Vanuatu) były wspólną posiadłością Wielkiej Brytanii i Francji. Inne kondominia to Canton i Enderbury- współwładanie Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, eksklawa Walvis Bay pod wspólną administracją RPA i Namibii. Oba już nie są posiadłościami kolonialnymi. Sudan stał się kondominium brytyjsko-egipskim po powstaniu Mahdiego.

W Europie kondominium francusko-hiszpańskim pozostaje nadal wysepka Isla de los Faisanes na granicznej rzece Bidassoa pod wspólnym zarządem władz miejskich Irun (Kraj Basków) i Hendaye (Francja).

[definicja pochodzi z Wikipedii]
 
*****************************************
 
 

Jarosław Kaczyński kilka dni temu stwierdził, że Polska to kondominium niemiecko-rosyjskie…

J. Kaczyński to w końcu były premier tegoż rzekomego kondominium, prezes największej opozycyjnej partii, niewiele brakowało, a dzięki „założeniu okularów” i „pogrążeniu się w kilkutygodniowym milczeniu” zostałby prezydentem tego kondominium – nie udało się. Od paru tygodni jest głównym podsycaczem „konfliktu o krzyż”. Pozbywa się ludzi z własnej partii, którzy niemal uczynili go prezydentem.  Z wyrachowaniem wykorzystuje pamięć swojego brata i legendę Solidarności z lat 80-tych do knucia, skłócania, straszenia, obrażania i oskarżania. To nietypowa taktyka polityczna, czy choroba psychiczna? Może tylko niedyspozycja spowodowana traumą po katastrofie? Niestety od traumy bliżej do choroby psychicznej niż do taktyki…

Chętnie zająłbym się krytyką PO i Prezydenta, bo jak zawsze jest co krytykować, ale trochę się boję… ciągle jedyną alternatywą jest Jarosław, a to dla mnie jest problem, bo nie wiem czy to jest choroba psychiczna czy taktyka.

…właściwie wiem, ale nie potrafię tego udowodnić, bo nie jestem psychiatrą:|

BPA (bisfenol A) i inni…


28 Lip

Kilka dni temu, przypadkiem, obejrzałem film na kanale „Planet”:  „Plastic Planet”.

Okazuje się, że producenci nie wiedzą z czego dokładnie składa się materiał wyjściowy, z którego produkują plastikowe rzeczy. Chodzi o dodatki, które mają utwardzić lub np. działać przeciwutleniająco.  To właśnie te substancję, te dodatki uwalniają się przy zadrapaniach plastikowych powierzchni, przy kontakcie z gorącą wodą, w wysokich temperaturach lub po prostu w czasie zwykłego użytkowania jeśli plastik jest już stary.

Takich podejrzanych dodatków jest kilkanaście. Nie były one dostatecznie dokładnie przebadane, ale są nagminnie stosowane. Z badań, które zaczynają przeprowadzać niektóre ośrodki naukowe wynika, że te substancje raczej nie zabijają :\ – utrudniają tylko życie (!?) – sprzyjają rozwojowi komórek rakowych, chorób układu krążenia. Mogą być przyczyną chorób płuc i alergii, ale mogą również ingerować… w układ hormonalny człowieka i powodować np. bezpłodność. Oddziaływanie na układ hormonalny jest o tyle problematyczne, że tu nie potrzeba dużych ilości takiego środka. Nawet sporadyczny kontakt z niewielką ilością takiego np. Bisfenolu A może spowodować takie „uciążliwości” w życiu. Biorąc pod uwagę, że jesteśmy dosłownie opatulani plastikiem na każdym kroku to problem zaczyna puchnąć. Producenci plastikowych przedmiotów nie chcą badań i nie chcą rozmawiać o dodatkach do materiału z którego produkuje się właściwie wszystko.

Bisphenol_A

Bisfenol A jest na przykład dodawany do materiału do produkcji butelek plastikowych dla niemowląt (!!!) i to tych droższych, niby bezpieczniejszych.

Myślę sobie, że trzeba na plastik uważać nie tylko dlatego, że się długo rozkłada, ale również dlatego że zawiera składniki, które szkodzą, ale jak w praktyce ograniczyć kontakt z plastikiem?? – właśnie teraz piszę te słowa na starej klawiaturze (około 8 lat) – jestem ciekaw, co mi się „uwolniło” i czy to co mam teraz na palcach to nie jest np. Bisfenol A?

Nawet gdybym mógł jakimś domowym sposobem sprawdzić z czego się składa moja plastikowa klawiatura, to czy mam szanse zamienić ją np. na klawiaturę drewnianą? Czy mogę naprawdę ograniczyć kontakt z plastikiem?

Zastanawiam się również nad tym, czy te informacje na temat „szkodliwości plastiku” to nie jest jakaś kolejna eko-histeria?

Gdy widzę jednak, jak wiele osób cierpi np. na różne alergie to jakoś łatwo mi sobie wyobrazić, że taki Bisfenol A mógł bardzo się przyczynić do „utrudniania życia” użytkownikom plastiku:/

Smoleńsk… 10.04.2010


13 Kwi

[Nie usuwam tego, chociaż powinienem. Zostawię to ku przestrodze. Po pięciu latach uważam, że PO to jeszcze większe łajdaki niż PIS:( nie wierzę w wersję PO-rządową] – 28.XII.2015

…rzadko zgadzałem się z Prezydentem Lechem Kaczyńskim – Świętej Pamięci… szczególnie w kwestiach doraźnej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Zdarzało mi się pomyśleć, że ma rację, ale to zdarzało się w moim przypadku rzadko i zazwyczaj dotyczyło tematów ogólnych, wizji przyszłości i przeszłości.
W codziennych sporach politycznych, w których uczestniczył – byłem zazwyczaj po przeciwnej stronie.
Nie głosowałem na niego.
Nie wnikałem jakim był człowiekiem prywatnie, chociaż docierały do mnie informację, że jest wspaniałym człowiekiem. W związku z tym, że byłem „po przeciwnej stronie” łatwiej mi było wyśmiewać jego przywary i komentować z sarkazmem jego potknięcia. Uważam, że krytyka, nawet w formie ostrej satyry jest nierozerwalnie związana z wolnością słowa, z demokracją… Myślę, że uciekałem od myślenia o Prezydencie przede wszystkim jako o człowieku, bo wtedy krytyczne i kąśliwe uwagi nie przychodziłyby mi tak łatwo… Łatwiej było mi go krytykować jako „obrazek w telewizorze” – „obrazek odczłowieczony”.

Chociaż moje krytyczne uwagi dotyczące Prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie mogły mu zrobić żadnej krzywdy, ani przykrości bo miały ograniczony zasięg – krąg przyjaciół, to jednak tragiczne wydarzenia z 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem wywołały u mnie potrzebę rachunku sumienia i skruchy. DLACZEGO??? – nie wiem.
Nie dziwi mnie: szok, wstrząs, ogromny żal, ból, współczucie dla ofiar i ich rodzin, dodatkowy wstrząs w związku z kontekstem Historii Katyńskiej – tego wszystkiego cały czas doświadczam. Biorąc pod uwagę ogrom i wielowymiarowość tej tragedii – to wszystko mnie nie dziwi, ale skąd ta potrzeba rachunku sumienia? …w zagłuszeniu tej potrzeby nie pomaga mi wcale uświadamianie sobie, że przecież Prezydent też „nie był święty” i za życia często w walce politycznej grał również ostro… skąd ta potrzeba rozliczenia??? U mnie? U nieliczącego się, samozwańczego adwersarza Prezydenta Kaczyńskiego?

Wydaje mi się, że tyle przypadkowych śmierci ludzi, a szczególnie ludzi, których znamy, choćby to była znajomość z ekranu TV – to doświadczenie tej straty i zwielokrotnionej śmierci dotyczące licznej wspólnoty – Polaków – powoduje „opadnięcie mgły codzienności” i wszyscy (prawie) przez kilka dni widzimy naszą rzeczywistość, codzienność z rozległą i nieuniknioną PERSPEKTYWĄ ŚMIERCI. Wtedy się jednoczymy i w każdym z nas widzimy bardziej człowieka niż rolę jaką pełni… tu na ziemi… i chyb stąd ta wspólnota emocji wśród nas, a u niektórych, dodatkowo – potrzeba rachunku sumienia – jak w moim przypadku…

zginęło 96 osób – czuję ogromny żal i współczucie w związku z każdą osobą, która tam zginęła. Te uczucia NIE są różne w zależności od roli jaką pełnili – są tak samo wielkie w związku z tragedią każdej z tych osób i ich rodzin.

ofiary katastrofy lotniczej w Smolensku

(‚) (‚) (‚)

p.s. – 02.05.2010

to co PIS i dziennikarze pro-pisowscy zrobili z tej tragedii jest żałosne. To śmieszne, że przez pierwsze dni po tej tragedii wszyscy przypominali „platformie” o tym, że w kontekście tej tragedii musi być „delikatna” – :))

PIS „delikatnie beatyfikował” prezydenta na Wawelu i „delikatnie” czerpie i będzie czerpał pełnymi garściami korzyści z tej tragedii – oczywiście w imię realizacji „testamentu” prezydenta. Staram się jakoś zrozumieć kandydaturę Jarosława K., ale pomysł żeby w jego komitecie umieścić córkę byłego prezydenta (?!:/) …

…cóż, PIS jak zwykle – jest bezapelacyjnym przodownikiem w krzewieniu delikatności i umiaru w dyskursie politycznym – żenada…


o pieśniach patriotycznych…


27 Gru

przyczynię się do wzrostu popularności pana L. i przypomnę jego wypowiedź na temat: „co lubię?”

To stary materiał i widać (i słychać) pewne niedoskonałości w warsztacie „politycznego ściemniania”:/ – z czasem nabrał wprawy i robił to płynniej i bez zastanowienia, również w o wiele ważniejszych sprawach niż własny (rozległy:)) gust muzyczny… z resztą, nie tylko on, ale on „rozwijał” tą umiejętność na naszych oczach, a właściwie na ekranach naszych telewizorów:)

:/

kolejne starcie


14 Lip

…noo, dzieńDobryy:)

Po raz kolejny przymierzam się do prowadzenia „bloga” i po raz kolejny obawiam się, że z tego nic nie wyjdzie. Podoba mi się idea blogowania, ale gdy siadam przed monitorem i zaczynam segregować w głowie tematy do „rozpracowania” to okazuje się, że w zasadzie to ja nic nowego nie powiem i właściwie to „wszystko” już jest w necie opisane… tak było 3 lata temu i tak będzie teraz (?) – zobaczymy:)

viRoos

sacrum i profanum… ale o co chodzi?